Jestem osobą, która w swoim krótkim życiu (a nawet bardzo krótkim, jeśli spojrzeć na to z perspektywy lat… Jesteśmy malutkim odcinkiem na przestrzeni wieków istnienia naszej cywilizacji, co dopiero Ziemi!) przeczytała dużo książek. Choć… Dużo to mało powiedziane, jeśli ‘wciąga’ się średnio jedną książkę dziennie.
Tu rozprawiać miałam jednak o lekturach, dla mnie, jak i dla większości uczniów, są one złem koniecznym, pomimo tego, że niosącym kolejne punkty do odhaczenia w ‘czytałem’ i wiele ciekawych morałów, zazwyczaj to nudne i trudne do zrozumienia dla normalnego człowieka książki, które byłyby nawet ciekawe, jeśli z ich znajomości nie bylibyśmy sprawdzani, a termin przeczytania nie zależałby od polonisty, a naszego humoru.
Cóż jednak poradzić, my, jako przyszłość narodu (ha, ha, ha…) powinniśmy znać przynajmniej część jego dziedzictwa, które na tle współczesności wygląda tak, jakby ktoś porządnie się czegoś nawąchał.
I tu pewno wszyscy poloniści otwierają szeroko oczy i mają zamiar pogonić mnie z jakimś kijem za zdemoralizowanie młodzieży. Ale czyż nie jest tak, drodzy nauczyciele? Dziś, w dobie komputerów, które ‘wsysają’ nas, młodzież, na przynajmniej dwie godzinki dziennie, w dobie dzisiejszej literatury fantasy, która zalewa księgarnie i biblioteki, kto spojrzałby na Słowackiego, którego teksty, zapewne niosące wiele morału, są trudne do zrozumienia, w ten sposób, że czytając taką ‘Balladynę’ co wers coraz bardziej wybałuszamy oczy, gdyż takich słów na co dzień raczej nie słyszymy. Ale przecież wieszcz jest to nasz, narodowy, zaraz po znanym wszystkim Mickiewiczu, któregoż to pierwszych wersów ‘Pana Tadeusza’, brzmiących ‘Litwo! Ojczyzno moja! Tyś jest jak zdrowie! Ile Cię trzeba cenić ten się tylko dowie, kto Cię stracił. Dziś piękność Twą w całej Twej ozdobie opisuję, bo tęsknię po tobie’ uczymy się w szkole średniej, choć już wcześniej znane są nam te słowa, z rozczuleniem wypowiadane przez mentorów z podstawówki.