No tak: weekend. Choć dla mnie to jeden dzień, z takiego powodu, że w sobotę odrabialiśmy piątek, dwunastego.
W sobotę mieliśmy 'Dzień Języków'. Każda klasa miała przygotować scenkę na temat wylosowanego kraju. Moja klasa dostała Włochy.
Miałam za zadanie pilnowania przebiegu, zmieniania scenografii i zapowiedzenia naszej klasy. Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, iż zamiast od barwy zielonej, zaczęłam od czerwonej, na wstępie. Ale ogólnie poszło nam dobrze.
W niedzielę zaś, kiedy już odespałam cały tydzień, pojechałam do dziadków. Tam spędzilam resztę dnia.
Jutro, po wizycie u ortodonty, wybieram się na poszukiwanie adresu mojej nauczycielki języka polskiego. Jest ona na emeryturze, a ostatnio scharakteryzowałam ja na sprawdzianie. Nauczycielka zachęciła mnie i kolezankę do podarowania jej tej charakterystyki. Z chęcią podłapałam pomysł.
A polonistce z szóstej klasy wiele zawdzięczam. Była to osoba cudowna... Mam nadzieję, że uda mi się ją zastać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz